Kiedy pierwsze uderzenie starej dębowej laski spadło na moje plecy, całe moje ciało zesztywniało. Ostry ból jak od oparzenia prześlizgnął się od łopatki aż po talię. Jedwabna piżama rozdarła się, zostawiając na skórze krwawą pręgę. — Maciej, postradałeś zmysły!

Cofałam się potykając, wpadając na kryształowy wazon, który roztrzaskał się na tysiąc kawałków. Dokładnie tak samo jak nasze siedem lat małżeństwa. — Tak postradałem. — Oczy mojego męża były nabiegłe krwią, a jego drogi garnitur śmierdział perfumami obcej kobiety.
— Cała firma się ze mnie śmieje. Wszystko dlatego, że nigdy nie przestałaś sprawdzać mojego telefonu i śledzić mnie na każdym kroku, Klaro. Drugi cios dosięgnął mojego uda i z bólu upadłam na kolana. Ta laska była prezentem ślubnym od jego dziadka, rodzinną pamiątką po zubożałym rodzie szlacheckim.
— Chciałam tylko wiedzieć — wykrztusiłam. — Dlaczego od trzech miesięcy wracasz do domu nad ranem? Trzeci i czwarty cios spadły bez litości. Moje ramiona pokryły się krwawymi pręgami.
— Nadal myślisz, że jesteś małą księżniczką z grupy Orlańskich? — Maciej spojrzał na mnie z pogardą. — Twój ojciec dawno temu zerwał z tobą kontakty. Beze mnie jesteś absolutnie nikim.
Piąty cios był wymierzony w moją twarz. Instynktownie podniosłam ramię, a czubek laski zostawił krwawą bruzdę na przedramieniu. Zacisnęłam zęby. Nie dam mu satysfakcji oglądania mojej słabości.
— Siedem lat — powiedziałam, a mój głos drżał. — Mieszkałam z tobą w klitce na Pradze. Błagałam o pieniądze wszystkich znajomych, żeby pomóc ci rozkręcić firmę. Maciej Kowalski, tak mi się odpłacasz?
Przez chwilę jego twarz zdawała się wahać, ale szybko stała się jeszcze bardziej okrutna. — Teraz zgrywasz ofiarę? Nadal jesteś mi przydatna. Liczyłam każdą falę bólu od szóstego do dwudziestego uderzenia.
Co ciekawe, im bardziej bolało, tym bardziej rozjaśniał mi się umysł. Moje oczy, wcześniej zaślepione miłością, wreszcie dostrzegły prawdę: ślad szminki na krawacie, obcy zapach na koszuli i wszystkie te noce spędzone poza domem pod pretekstem nadgodzin. Kiedy spadł ostatni cios, leżałam na podłodze jak porzucona szmata. Maciej rzucił laskę i poprawił pognieciony krawat.
— Przemyśl to, co zrobiłaś — powiedział chłodno. — I nigdy więcej nie wystawiaj mojej cierpliwości na próbę. Trzaśnięcie drzwiami zabrzmiało jak wystrzał. Zostałam na zimnej marmurowej podłodze w kałuży własnej krwi.
Lata temu dla niego zrzekłam się ogromnej fortuny i zerwałam kontakty z ojcem. Siedem lat później zostałam pobita do nieprzytomności przez człowieka, któremu oddałam wszystko. Z tytanicznym wysiłkiem obróciłam się i spojrzałam na kryształowy żyrandol, który wybrałam w zeszłym roku, by uczcić debiut Nexus Polska na giełdzie. Mój telefon leżał na kanapie jakieś pięć metrów dalej.
Ten dystans wydawał mi się maratonem. Posuwałam się centymetr po centymetrze, zostawiając za sobą ślad krwi. W końcu moje palce musnęły krawędź urządzenia. Drżącymi rękami wybrałam numer, którego nie wybierałam od siedmiu lat, ale który miałam wyryty w sercu.
— Tato. W chwili gdy nawiązano połączenie, moje emocjonalne bariery runęły. Po drugiej stronie usłyszałam dźwięk tłuczonej porcelany, potem drżący głos mojego ojca, Ryszarda Orlańskiego. — Klara, czy to naprawdę ty?
— To ja, tato. Tak bardzo boli. Płakałam jak zagubione dziecko, które w końcu znalazło drogę do domu. — Gdzie jesteś?
Kto ci to zrobił? Głos ojca przeszedł od zaskoczenia do absolutnej furii. Doskonale potrafiłam sobie wyobrazić jego twarz. Twarz człowieka znanego w kręgach biznesowych jako kata.
— To Maciej. Dębową laską. — Wystarczy. Wyślij mi swoją lokalizację.
Wysyłam kogoś natychmiast. Klaro, tatuś tu jest. Nikt już nigdy cię nie skrzywdzi. Po rozłączeniu zwinęłam się w kłębek obok kanapy.
Żal bolał bardziej niż rany fizyczne. Siedem lat temu ojciec ostrzegał mnie, że Maciej to zły człowiek, ale uparcie dążyłam do ślubu, posuwając się nawet do stwierdzenia, że w razie potrzeby zerwę więzi z rodziną. Teraz płaciłam cenę za swoją głupotę. Usłyszałam dźwięk helikoptera.
Chwilę później drzwi otworzyły się z trzaskiem i zobaczyłam osobistego asystenta ojca, pana Kamińskiego, w towarzystwie zespołu medycznego. Jego twarz zbladła na widok mojego stanu. Zdjął marynarkę i okrył mnie nią. — Pan Ryszard czeka na panią w helikopterze.
Gdy ostrożnie kładziono mnie na noszach, pan Kamiński podniósł zakrwawioną laskę. — Proszę to zabrać — powiedziałam z trudem. — Mój ojciec musi to zobaczyć. W helikopterze mój ojciec, mężczyzna dobiegający siedemdziesiątki, dostał lekkiego zawału na widok mojego ciała.
Ani na chwilę nie puścił mojej dłoni. — Klaro, nie martw się — powiedział, prawie tracąc przytomność od podanych leków. — Tatuś zadba o to, by to zwierzę zapłaciło. Spojrzałam przez okno na oddalające się światła Warszawy.
Tam na dole pozostała przeszłość, którą uważałam za szczęście. Ale teraz w moim sercu była tylko zimna determinacja. Maciej Kowalski nie miał pojęcia, że tej nocy nie tylko złamał serce kobiety, ale obudził śpiącego giganta Ryszarda Orlańskiego. A gniew takiego człowieka zawsze żąda zapłaty.
Otworzyłam oczy w oślepiająco białym pokoju. Szpital Medicover w Wilanowie, apartament VIP. Czułam skórę, jakby gryzły mnie tysiące mrówek. — Panienka obudziła się.
Pan Kamiński stał obok łóżka. Za nim czterech ochroniarzy w czarnych garniturach. — A tato? — Mój głos brzmiał szorstko.
— Pan Ryszard jest w sali obok. Szok wywołał u niego zawał. Przeszedł angioplastykę. Próbowałam usiąść, ale ból w plecach stłumił jęk.
Pan Kamiński przytrzymał mnie delikatnie. — Proszę się uspokoić. Pan Ryszard ma już najgorsze za sobą. Opadłam z powrotem na poduszkę.
Łzy popłynęły niekontrolowanie. Siedem lat bez kontaktu z rodziną, a kiedy ojciec zobaczył mnie po raz pierwszy po tak długim czasie, wyglądałam jak pobite zwierzę. — Lustro. Proszę mi przynieść lustro.
Pan Kamiński zawahał się, po czym włączył przedni aparat telefonu i podał mi go. Kobieta na ekranie miała bladą twarz i wyraźny ślad laski na policzku. Pod obojczykiem pyszniły się fioletowe siniaki. Oto cena, jaką zapłaciłam za miłość.
— Gdzie jest Maciej? — Poszedł do pracy, jakby nigdy nic się nie stało. Wydaje się być przekonany, że nie wniesie pani oskarżenia. Oczywiście, że był.
W trzecim roku małżeństwa Maciej przypadkowo zepchnął mnie ze schodów, przez co złamałam kostkę. Kiedy próbowałam zgłosić to na policję, padł na kolana, płacząc, że jeśli będzie miał kartotekę, wszystkie rundy inwestycyjne zostaną anulowane. Okłamałam lekarza, mówiąc, że sama się potknęłam. To był pierwszy raz, kiedy mu wybaczyłam.
Drzwi otworzyły się i wszedł lekarz. — Pani Klaro, jestem doktor Wiśniewski. Rozległe stłuczenia, trzy rany wymagają szycia, pęknięcie żebra i łagodne wstrząśnienie mózgu. Zalecam minimum dwa tygodnie hospitalizacji.
— Nie. Muszę stąd wyjść za trzy dni. — To wbrew protokołowi szpitala. — Zróbcie, co mówi.
Głęboki, autorytatywny głos zabrzmiał od drzwi. Mój ojciec siedział na wózku inwalidzkim, blady jak papier, z kroplówką w dłoni. W ciągu tych siedmiu lat znacznie się postarzał, ale jego spojrzenie, ostre jak u jastrzębia, pozostało takie samo. — Wyjść.
Zostawcie nas samych. Cisza była niewidzialnym murem między nami. Okrutne słowa, które wypowiedziałam wychodząc z domu siedem lat temu, teraz przebijały moje serce jak sztylety. Wzrok ojca padł na moje odsłonięte ramię, gdzie ślady po lasce były najgorsze.
Zacisnął pięść tak mocno, że knykcie zbielały. — Dwadzieścia — powiedział cicho. Skinęłam głową. — Dlaczego tak długo czekałaś, żeby zadzwonić?
— Jego szczęka drżała. — Myślałam, że się zmieni. Nagle ojciec zaczął kaszleć. Wyjął z kieszeni kraciastą chusteczkę, żeby wytrzeć usta.
Serce mi zamarło. To była ta sama, którą dałam mu w liceum na Dzień Ojca. Przechowywał ją przez te wszystkie lata. — Wiesz, czego najbardziej żałuję?
— zapytał. — Że nie powstrzymałem cię przed odejściem. Że nie sprowadziłem cię z powrotem, kiedy ten drań pierwszy raz podniósł na ciebie rękę. Kamiński co miesiąc dostarczał mi raporty o tobie.
Wiedziałem, że incydent ze schodami nie był wypadkiem. — Wiedziałeś? — Byłam w szoku. — Wiedziałeś, że mieszkaliśmy w klitce, że upijałam się z klientami, żeby zdobyć dla niego inwestorów?
Nawet to, że w dniu, w którym poroniłam, on grał w golfa? Dlaczego nic nie zrobiłeś? — Przez moją głupią dumę. Czekałem, aż sama przejrzysz na oczy i wrócisz.
Ale nigdy nie wyobrażałem sobie, że ta bestia odważy się zrobić ci coś takiego. Ojciec podjechał do łóżka i drżącą dłonią pogładził ranę na moim policzku. Ta dłoń, która rządziła korporacyjnym imperium, była miękka jak piórko. — Tato.
Wypowiedzenie tego słowa po raz pierwszy od siedmiu lat sprawiło, że wybuchnęłam nieutulonym płaczem. Ojciec mocno ścisnął moją dłoń. — Pozwolisz mi tym razem się tym zająć? Zanim zdążyłam przytaknąć, drzwi otworzyły się z hukiem.
Młody mężczyzna w eleganckim garniturze wpadł do środka z plikiem dokumentów. — Siostrzyczko, znalazłem. Ten drań nie tylko ma kochankę, ale mają razem rocznego syna. Zatrzymał się, widząc nasze splecione dłonie.
— O! Czy w czymś przeszkadzam? Prawie nie poznałam mojego brata Łukasza. Siedem lat temu był studentem w bluzie z kapturem grającym w gry wideo.
Teraz wyglądał jak elitarny menedżer. — Łukasz — uśmiechnęłam się słabo. — Nie nazywaj mnie tak — powiedział, a jego oczy zaczerwieniły się. — Siedem lat.
Po jednym telefonie wracasz w takim stanie. — Przejdź do rzeczy — powiedział ojciec. Łukasz wziął głęboki oddech i podał mi dokumenty. — Maciej od trzech lat sypia z kobietą o imieniu Laura Wiśniewska, dyrektor finansową Nexus Polska.
W zeszłym roku kupili willę w Konstancinie. A co najważniejsze — zniżył głos — mają syna, Igora. Właśnie skończył rok. Mechanicznie przekartkowałam strony.
Zdjęcia Macieja i Laury w czułych pozach, akty własności, akt urodzenia dziecka. Najbardziej tragiczne było to, że data urodzenia dziecka wypadała dokładnie w dniu, w którym ja poroniłam. — Jak to zdobyłeś? — Za pieniądze w Polsce można znaleźć wszystko.
— Łukasz wyciągnął kolejną kartkę. — I coś jeszcze. W ciągu ostatnich miesięcy z funduszy Nexus Polska wyprowadzono dwadzieścia milionów złotych na Cypr. Osobą odpowiedzialną jest Laura Wiśniewska.
Spojrzenie mojego ojca stało się niebezpieczne. — A w zeszłym tygodniu Maciej wykupił ubezpieczenie na życie dla Laury i jej syna na dwadzieścia milionów. Beneficjentem jest dziecko. Krew ścięła mi się w żyłach.
Maciej przygotowywał się do rozwodu i nie miał zamiaru dać mi ani grosza. — Podpisz tutaj, siostrzyczko. — Łukasz podał mi pełnomocnictwo. — Tato rozpoczął plan, ale potrzebuję twojej zgody, by przeprowadzić go na pełną skalę.
Spojrzałam na ojca, który skinął głową. Powodem, dla którego Nexus Polska było tam, gdzie było, były fundusze i kontakty, które potajemnie zapewniałam. Nadszedł czas, by ściągnąć sieć. Ostatnia linijka dokumentu rzucała się w oczy: Grupa Orlański jest upoważniona do podjęcia wszelkich niezbędnych środków przeciwko Maciejowi Kowalskiemu, jego spółkom zależnym i współpracownikom.
Bez wahania złożyłam podpis. — Kamiński — powiedział ojciec. — Poinformuj wszystkie działy o rozpoczęciu planu. — Tak jest.
Zespół A: giełda. Zespół B: banki i wierzyciele. Zespół C: gromadzenie dowodów. Faza pierwsza ma być zakończona w ciągu trzech dni.
— Siostrzyczko — Łukasz uśmiechnął się szelmowsko — wiesz, po ile są notowane akcje Nexus Polska? Po siedemset osiemdziesiąt złotych. Kapitalizacja rynkowa to około dwunastu miliardów. A co by było, gdybyśmy nagle pozbyli się naszych piętnastu procent udziałów i wypuścili plotki o kreatywnej księgowości?
Akcje poleciałyby na łeb, na szyję. — O wiele bardziej — powiedział ojciec z zimnym uśmiechem. — Maciej wziął kredyt na kilkaset milionów zabezpieczony akcjami. Jeśli cena spadnie, banki wezwą go do uzupełnienia depozytu i wymuszą sprzedaż.
Nie czułam ani cienia litości. — Drugim krokiem jest skontaktowanie się ze wszystkimi jego partnerami — kontynuował Łukasz. — Zapewnimy im korzyści w imieniu grupy Orlańskiej w zamian za zerwanie kontraktów. — I Urząd Skarbowy oraz KNF otrzymają raport o oszustwach podatkowych — dodał ojciec.
— Aha, jeszcze jedno — Łukasz jakby sobie przypomniał. — Pamiętasz Klaudię Szymańską, twoją najlepszą przyjaciółkę? Jest teraz zastępczynią redaktora naczelnego w Pulsie Biznesu. Kiedy powiedziałem jej, że bierzemy się za Macieja, zaoferowała specjalny reportaż.
Klaudia, moja bratnia dusza ze studiów, ta, która mówiła mi, że Maciej do mnie nie pasuje. Minęło siedem lat, a wciąż był ktoś, kto o mnie pamiętał. — Panie Ryszardzie — pan Kamiński wszedł pośpiesznie. — Maciej Kowalski jedzie do tej kliniki.
— Niech wejdzie — powiedziałam spokojnie. Miałam mu coś do powiedzenia prosto w twarz. Ojciec i Łukasz wyszli. Pielęgniarka podała mi środek przeciwbólowy.
Gdy lek zaczynał działać, myśli stały się przejrzyste. Przypomniałam sobie deszcz w dniu, w którym odeszłam z domu. Tego dnia powiedziałam ojcu, że nawet jeśli miałabym umrzeć z głodu, nigdy nie wrócę na kolanach. Jak ślepa jest młodzieńcza miłość.
Usłyszałam zamieszanie na korytarzu, potem znajomy głos. — Jestem jej mężem. Kim wy jesteście, żeby mnie zatrzymywać? Drzwi otworzyły się i do środka wpadł wściekły Maciej.
Na mój widok znieruchomiał. Jego wzrok omiótł rany na mojej twarzy, zakrwawioną laskę zostawioną przy łóżku. — Klara — jego głos nagle złagodniał. — Wczoraj byłem bardzo pijany.
Nie zrobiłem tego celowo. W milczeniu wpatrywałam się w mężczyznę, którego kochałam przez dziewięć lat. Jego garnitur był prezentem ode mnie. Zegarek był prezentem urodzinowym, na który odkładałam z własnego kieszonkowego.
Nawet krawat mu wybrałam. Jakie to było żałosne. — Wyjdź — powiedziałam cicho. — Kochanie, posłuchaj mnie.
Zrobił krok w moją stronę, ale pan Kamiński zagrodził mu drogę. — Panie Kowalski, pani Klara musi odpocząć. — A kim ty jesteś? — Twarz Macieja stwardniała.
— Klara, kim są ci ludzie? Zadzwoniłaś do swojej rodziny? Zamiast odpowiedzieć, nacisnęłam przycisk wezwania. Czterech ochroniarzy wbiegło do pokoju i otoczyło Macieja.
— Proszę wyjść — powiedział ten z przodu. — W przeciwnym razie użyjemy siły. — Klara, nie rób tego. Jestem twoim mężem.
— Wkrótce przestanie nim być. — Spojrzałam na pana Kamińskiego. — Prawnik już przyjechał. Twarz Macieja zrobiła się biała.
— Chcesz rozwodu? Usiadłam powoli, znosząc ból. — Maciej, wiesz, jaki był twój największy błąd zeszłej nocy? Tymi dwudziestoma batami obudziłeś Orlańskich.
— Uśmiechnęłam się blado. — Pozwól, że przedstawię się ponownie. Nazywam się Klara Orlańska, jedyna córka Ryszarda Orlańskiego i jedyna dziedziczka grupy Orlański. Nacisnęłam przycisk.
Żaluzje otworzyły się, odsłaniając helikopter z emblematem Orlańskich na lądowisku kliniki. — Gra się rozpoczęła, kochanie — powiedziałam cicho. — Mam nadzieję, że spodoba ci się prezent rozwodowy, który dla ciebie przygotowałam. Tydzień później, jako Klara Wolińska, nowa tożsamość stworzona przez ojca, stanęłam przed lustrem w willi Orlańskich.
Ciemnogranatowa garsonka uszyta na miarę, idealny makijaż ukrywający ślady, diamentowe kolczyki. Kobieta w lustrze emanowała aurą autorytetu. — Wyglądasz dokładnie jak twoja matka, kiedy była młoda — powiedział ojciec, gdy zeszłam na śniadanie. Łukasz gwizdnął.
— Siostrzyczko, z takim wyglądem Maciej dostanie zawału. — Dokładnie tego chcę — odpowiedziałam, upijając łyk kawy. — Czy wszystko gotowe w Zenit Capital? Łukasz wręczył mi tablet.
— Dzisiaj o dziesiątej mają spotkanie strategiczne. Osobą, którą wysyłają z Nexusa, jest Laura Wiśniewska. Mocno ścisnęłam filiżankę. Laura Wiśniewska, kochanka Macieja, niszczycielka mojego małżeństwa.
Dokładnie ta, którą najbardziej chciałam spotkać. — Nie pokazuj wszystkich kart od razu — powiedział ojciec. — Zemsta to danie, które najlepiej smakuje na zimno. — Zrozumiałam.
Dzisiaj tylko się przedstawię. Siedziba Zenit Capital mieściła się w czterdziestopiętrowym wieżowcu. Recepcjonistka na mój widok natychmiast zmieniła wyraz twarzy na pełen szacunku. Mój gabinet znajdował się na dwudziestym ósmym piętrze.
O dziesiątej weszłam do sali konferencyjnej, gdzie czekał już prezes Kaczmarek i przedstawiciele partnerów. Mój wzrok natychmiast spoczął na kobiecie po trzydziestce, która weszła do sali. Laura Wiśniewska, dyrektor finansowa Nexus Polska. Miała na sobie obcisłą sukienkę i diamentowy naszyjnik, który wydawał mi się aż nazbyt znajomy.
To był prezent na naszą rocznicę ślubu, o którym Maciej powiedział, że go zgubił. Kiedy spotkanie się rozpoczęło, zmusiłam się do skupienia. Laura usiadła naprzeciwko, poprawiając włosy, aby obnosić się z bransoletką Cartiera. Kolejna z moich zagubionych biżuterii.
— Pani Wolińska, jakie jest pani zdanie? — Prezes Kaczmarek nagle oddał mi głos. — Uważam, że model finansowy Nexus Polska jest zbyt optymistyczny. Okres zwrotu z inwestycji wg waszych szacunków to dwa lata, ale dane sektorowe wskazują średnio trzy i pół.
Uśmiech Laury zamarł. — Nasz model wykorzystuje autorskie zmienne. — Jakie dokładnie? Fikcyjne przychody czy zaniżone koszty?
W sali zapadła cisza. Laura zrobiła się czerwona. — Kwestionuje pani nasz profesjonalizm? — Po prostu podnoszę uzasadnioną wątpliwość.
Na przykład wycena gruntów na Białołęce jest znacznie niższa niż rynkowe punkty odniesienia. Laura poderwała się z miejsca. — Muszę odebrać telefon. Wybiegła.
Prezes Kaczmarek i pozostali wymienili znaczące spojrzenia. Wiedziałam, że moje przypuszczenia były słuszne. Zenit Capital już podejrzewało Nexus Polska, a ja dałam im okazję do publicznego zakwestionowania wiarygodności. Kiedy Laura wróciła, była maską napięcia.
— Przepraszam, pilna sprawa. Wracam do biura. Pośpiesznie wyszła, zapominając o wizytówkach. Na ekranie jej telefonu dostrzegłam nieodebrane połączenie od Macieja.
On również musiał zorientować się, że coś jest nie tak. Wychodząc wieczorem z pracy, przed budynkiem zobaczyłam kobietę w beżowym trenczu. Klaudia Szymańska. — Klara, to naprawdę ty?
— Podeszła, ale nagle się zatrzymała. — A może teraz powinnam mówić Klara Wolińska? — Klaudia? — zapytałam ostrożnie.
— Mój kuzyn powiedział mi, że się tu dziś pojawisz. Musimy porozmawiać. Zaciągnęła mnie do pobliskiej kawiarni. — Łukasz mi powiedział o tym, co zrobiło ci to zwierzę.
— Jej wyraz twarzy spoważniał. — Jestem dziennikarką śledczą. Od jakiegoś czasu miałam oko na Nexus Polska. Unikanie podatków, kreatywna księgowość, łapówki.
Ale najbardziej szokujące jest to, że Maciej niedawno skontaktował się z zagraniczną firmą, aby sprzedać patent na technologię, której eksport jest ograniczony przez rząd. — To powiązane z bezpieczeństwem narodowym — powiedziałam. — Potrzebuję dowodów. Możesz mi pomóc?
— Oczywiście. Ale wyłączność na materiał jest moja. — Umowa stoi. Wieczorem w posiadłości ojciec i Łukasz czekali w gabinecie.
— Poznałam Laurę Wiśniewską — powiedziałam, zdejmując marynarkę. — Podważyłam dane finansowe Nexusa na oczach wszystkich. Zresztą słyszałam, że Maciej stracił dziś klientów. — Pięciu — uśmiechnął się ojciec.
— Do jutra będzie siedmiu. — I dowiedzieliśmy się czegoś jeszcze — wtrącił Łukasz. — Laura pracowała wcześniej jako dyrektor finansowa w dwóch firmach i w obu były podejrzenia o sprzeniewierzenie. A w zeszłym roku przegrała sześć milionów w kasynie.
Maciej zapłacił. — Maciej zawsze gardził hazardem — potrząsnęłam głową. — Jest coś jeszcze. — Łukasz wyciągnął raport medyczny.
— Laura miała dziecko, ale na akcie urodzenia rubryka „ojciec” jest pusta. Włamałem się do systemu laboratorium, w którym robili test na ojcostwo. Maciej wysyła jej dziesięć tysięcy złotych miesięcznie alimentów przez konta w rajach podatkowych. Istnieje 99% prawdopodobieństwa, że Maciej Kowalski i Igor Wiśniewski są biologicznie spokrewnieni.
Data raportu to 10 września zeszłego roku. Twoje urodziny. Tego dnia Maciej powiedział mi, że jedzie w podróż służbową do Krakowa. W tym momencie wszedł pan Kamiński.
— Panie Ryszardzie, Maciej Kowalski stoi przed bramą. Domaga się spotkania z panienką. — Wpuść go — powiedział zimno ojciec. Czekałam w salonie.
Maciej wyglądał okropnie, przekrwione oczy, pognieciony garnitur. Na mój widok padł na kolana. — Klara, przepraszam. Byłem pijany.
To nie byłem ja. Błagam, wybacz mi. — Wstawaj, przestań grać — powiedziałam zimno. — Przyszedłeś prosić, żebym kazała ojcu przestać atakować Nexus Polska, prawda?
— Klara, jesteśmy razem od siedmiu lat. Mamy wspólną historię. — Historię? — Zaśmiałam się z pogardą.
— Właśnie dowiedziałam się, że masz rocznego syna z Laurą Wiśniewską. Igor, urodzony 5 września w szpitalu Medicover. Chcesz, żebym podała ci też numer z raportu o ojcostwie? Jego twarz straciła wszelkie kolory.
— Klara, to był błąd jednej nocy. Osobą, którą kocham, jesteś ty. — Tak właśnie mnie kochasz? — Rozpięłam kołnierzyk, pokazując mu ślady po lasce.
— Nie możesz tego zrobić — krzyknął. — Nexus Polska to firma, którą zbudowałem z niczego. — Za pieniądze i z kontaktami mojego ojca — poprawiłam go chłodno. — A przy okazji co do projektu z Zenit Capital odpadasz.
Do jutra akcje Nexusa spadną o co najmniej dwadzieścia procent. — Ty nie jesteś Klarą. Ona nie była taka okrutna. — Zakatowałeś Klarę Orlańską na śmierć.
Ta, która przed tobą stoi, to Klara Wolińska. Nagle rzucił się na mnie, ale zanim zdążył cokolwiek zrobić, pan Kamiński i ochroniarze przycisnęli go do podłogi. — Wyprowadźcie go — powiedziałam, wygładzając rękaw. — A jutro mój prawnik złoży pozew o rozwód z orzeczeniem o twojej wyłącznej winie.
— A jeśli tego nie zrobię, to co? — Jeśli nie, powiem wszystkim, że Nexus Polska przygotowuje się do sprzedaży technologii zagranicznej firmie. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego z przyjemnością o tym posłucha. Jego źrenice gwałtownie się skurczyły.
Kiedy go wywlekali, poczułam dziwny spokój. Siedem lat małżeństwa skończyło się właśnie teraz, ale nie byłam smutna. Przeciwnie, czułam wyzwolenie. Kilka dni później Laura Wiśniewska, zdesperowana, zabrała moją teściową ze szpitala.
Odkryliśmy, że matka Macieja była powoli truła digoksyną, a Laura próbowała sfałszować testament. Teściowa zdążyła dać mi klucze do starej rodzinnej chaty w Kampinosie, gdzie znalazłam dokumenty ujawniające, że ojciec Macieja sprzedał technologię Vanguard Corp trzydzieści lat temu, a Laura była ich agentką. W starym magazynie w Ursusie, gdzie kiedyś rozkręcaliśmy Nexus Polska, doszło do ostatecznej konfrontacji. Maciej z pistoletem w dłoni, trzymający mój ojciec na muszce.
Agent ABW, który od tygodni prowadził śledztwo, uratował nam życie. Laura zniknęła podczas pościgu na Bałtyku. Jej ciała nigdy nie odnaleziono. Trzy miesiące później Maciej został skazany.
Przejęłam główną część Nexus Polska i założyłam Orlański Tech. Rok później firma zadebiutowała na giełdzie. Na gali z okazji debiutu agent ABW ukląkł przede mną. — Czy Klara Orlańska zgodzi się spędzić resztę życia ze skromnym agentem?
Wśród braw wszystkich zebranych odpowiedziałam:
— Tak. W dniu mojego ślubu ojciec poprowadził mnie do ołtarza. — Twoja matka byłaby z ciebie bardzo dumna — powiedział. Dębowa laska, która kiedyś naznaczyła mnie bliznami, jest teraz jedynie dowodem rzeczowym w zamkniętym archiwum.
A moja przyszłość dopiero się zaczynała.


