Właśnie opuściłam salę rozmów, a w piersi wciąż buzowała we mnie wściekłość. Obcasy dudniły o wypolerowany marmur atrium Wieży Diamentów, siedziby grupy Imperium. Oślepiona gniewem weszłam do pierwszej windy, która otworzyła drzwi, nie zwracając uwagi na złotą tabliczkę z napisem. W przestronnej kabinie, pachnącej ciepłym drzewem sandałowym, stało już dwóch mężczyzn, ale moja złość całkowicie przytłumiła zdolność obserwacji.

Przyłożyłam telefon do ucha i zaczęłam wyładowywać frustrację. „Nie, to ty mi doradziłeś, żebym tu przyszła, mówiąc, że to wspaniałe miejsce. Mówię ci prawdę: to miejsce jest pełne pasożytów. Nie nadaje się, i to jak, do tej reputacji wielomiliardowego konglomeratu, z którego jesteś tak dumny.
Na pewno prezes tej firmy to stary łysy dziadek, który już nie myśli, skoro pozwala podwładnym na takie rzeczy. ”
Gdy skończyłam, wyłączyłam telefon i westchnęłam, próbując odzyskać spokój. W kabinie zapadła cisza, przerywana tylko cichym szumem silnika. Nagle poczułam dłoń na ramieniu.
Głęboki, spokojny głos, pełen niewidzialnej władzy, zabrzmiał tuż przy moim uchu:
„Proszę pani, niech się pani dobrze przyjrzy i powie, czy wyglądam na starego i łysego, jak pani sobie wyobraża. ”
Zamarłam. Ciało mi zesztywniało, jakby przeszedł przeze mnie prąd. Kabina wydała się nagle ciasna i duszna.
Ale zanim opowiem, co było dalej, cofnijmy się do początku. Nazywam się Sofia Rossi i właśnie skończyłam dwadzieścia pięć lat. Po studiach z analizy finansowej za granicą wróciłam do Włoch. Mieszkałam spokojnie z dziadkiem Giuseppe.
Od dziecka słuchałam jego opowieści o trudnych latach, gdy razem z najlepszym przyjacielem budowali od zera imperium biznesowe. Ten przyjaciel zmarł, a jego wnuk Alessandro Moretti odziedziczył ogromny majątek. Mój dziadek był jednak skromnym człowiekiem. Po odejściu z biznesu żył dyskretnie i nie chciał, by jego potomkowie wykorzystywali nazwisko do zdobywania przywilejów.
Powiedział tylko: „Jeśli chcesz udowodnić, ile jesteś warta, złóż podanie do grupy Imperium. Musisz iść o własnych siłach. ”
Posłuchałam go. Ukryłam pokrewieństwo, przygotowałam najprostsze CV, podkreślając jedynie wykształcenie i projekty badawcze, i wysłałam je do działu HR.
Myślałam, że w tak wielkiej firmie proces rekrutacji będzie profesjonalny, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Tego ranka wstałam wcześnie i wybrałam elegancki garnitur. Gdy weszłam do biura HR na dwunastym piętrze, poczułam lodowaty chłód. Rozmowę prowadziła Rebecca Conti, dyrektorka działu.
Od pierwszego spojrzenia wyczułam jej wrogość. Rebecca miała około trzydziestu lat, ubierała się bardzo krzykliwie, a jej twarz, poprawiona chirurgicznie, była ostra. Patrzyła na mnie z wyższością i zazdrością. „Sofia Rossi, prawda?
” – zaczęła piskliwym, protekcjonalnym tonem. „Imponujące CV, ale w Imperium nie potrzebujemy ładnych lalek. Ubrała się pani do pracy czy na pokaz mody? ”
Zaskoczyła mnie, ale zachowałam spokój i uśmiechnęłam się.
„Pani Conti, to minimalny profesjonalny strój, by okazać szacunek komisji. Wierzę, że moje umiejętności analityczne są tym, czego grupa potrzebuje. ”
Rebecca uśmiechnęła się pogardliwie, bębniąc palcami o biurko. „Umiejętności?
Tu stoi w kolejce setki absolwentów i doktorantów. Co taka dziewczynka jak pani może analizować? A może myśli pani, że użyje tej ładnej buzi, by iść na skróty i uwieść dyrektorów? ”
Ta obelga sprawiła, że krew we mnie zawrzała.
Spojrzałam jej prosto w oczy i dostrzegłam w nich jawną zazdrość. Plotki o patologicznej zawiści dyrektorki HR i jej nienawiści do ładniejszych kobiet były prawdziwe. Bała się, że młode, atrakcyjne dziewczyny odwrócą uwagę dyrektorów, zwłaszcza młodego, wolnego prezesa, którego sama chciała poślubić. „Pani Rebecca” – powiedziałam stanowczo – „przyszłam tu szukać pracy, używając inteligencji, a nie słuchać bezpodstawnych insynuacji.
Jeśli dyrektorka HR ocenia kandydatów tylko po wyglądzie i osobistej zawiści, to ten zakład pracy ma poważny problem. ”
Wstałam, zabrałam teczkę i wyszłam. Za mną rozległ się wściekły krzyk Rebeki: „Jak śmiesz być taka bezczelna? Zobaczymy, która firma odważy się cię zatrudnić!
”
Szłam korytarzem, dławiąc się z oburzenia. Zadzwoniłam do dziadka, by się wyżalić, i przez pomyłkę weszłam do windy dla kadry zarządzającej. I właśnie wtedy wydarzyło się to, co opisałam. Wróćmy do tamtej chwili.
W kabinie czas się zatrzymał. Moje słowa wciąż brzmiały w powietrzu, a twarz płonęła mi ze wstydu. Odwróciłam się powoli. Mężczyzna przede mną nie był ani stary, ani łysy.
Wręcz przeciwnie – był niezwykle przystojny, o zdecydowanych rysach, z czarnymi, głębokimi oczami, w których czaiła się ironia. Jego garnitur idealnie podkreślał szerokie ramiona. Obok niego asystent, Marco, wyraźnie powstrzymywał śmiech, patrząc w ziemię. Przełknęłam ślinę i ścisnęłam mocniej torebkę.
Duma nie pozwoliła mi okazać zdenerwowania. Wzięłam głęboki oddech i powiedziałam, starając się, by głos mi nie drżał:
„Przepraszam za pochopne słowa, nie znając prezesa, ale to, co powiedziałam o dziale HR, jest absolutną prawdą. Jeśli prezes chce wysłuchać, to opinia kandydatki, która właśnie została obrażona podczas rozmowy. ”
Alessandro Moretti nie odpowiedział od razu.
Uniósł brew i zrobił krok w moją stronę. Poczułam jego zapach drzewa sandałowego. Spojrzał na teczkę, którą trzymałam, i przeczytał na głos: „Sofia Rossi. ”
„Tak, jestem Sofia Rossi” – odpowiedziałam, patrząc mu prosto w oczy.
Wtedy rozległ się sygnał i drzwi windy otworzyły się na parterze. Alessandro cofnął się, włożył ręce do kieszeni i powiedział obojętnym tonem: „Przyjmuję do wiadomości pani szczerość. ” Wyszedł, a za nim podążył Marco, rzucając mi współczujące spojrzenie. Zostałam sama, z sercem bijącym jak szalone.
Co ja właśnie zrobiłam? Pierwszego dnia poszukiwań pracy obraziłam najważniejszą osobę w firmie. Westchnęłam i wyszłam na ulicę, mieszając się z tłumem. Moja szansa w Imperium chyba przepadła.
Wieczorem wróciłam do domu. Dziadek Giuseppe nalewał właśnie herbatę. Widząc moją minę, nie pytał od razu. Postawił przede mną filiżankę i powiedział: „Wypij, dobrze ci zrobi.
Co się stało, wnusiu? ”
Opowiedziałam mu wszystko – o aroganckiej dyrektorce, o pomyłce z windą i o tym, jak obraziłam prezesa. Myślałam, że mnie skarci, ale on tylko się roześmiał. „Nie martw się” – powiedział, biorąc łyk herbaty.
„Ten prezes, ten chłopak, nie jest ograniczony. Czasem otacza go las pochlebców. Bezpośrednia krytyka jest mu najbardziej potrzebna. ”
Pokręciłam głową, myśląc, że tylko mnie pociesza.
Postanowiłam, że następnego dnia wyślę CV gdzie indziej. Ale życie ma swoje niespodzianki. O szóstej wieczorem telefon zawibrował. Zobaczyłam e-mail z tematem: „OFERTA PRACY – GRUPA IMPERIUM”.
Serce podeszło mi do gardła. Wiadomość była od Rebeki, ale treść brzmiała: „Szanowna Panno Rossi, na bezpośredni rozkaz prezesa grupy Imperium została Pani zatrudniona na stanowisku specjalnej asystentki prezesa. Prosimy o stawienie się na 36. piętrze Wieży Diamentów jutro o 8:00 w celu sformalizowania umowy.
”
Zamarłam. Asystentka specjalna? Aplikowałam na analityka. Zanim zdążyłam zareagować, zadzwonił telefon.
To była Rebecca. Jej głos był pełen złości: „Panno Rossi, dostała pani e-mail? Nie wiem, jakim trikiem sprawiła pani, że sam prezes kazał panią umieścić na tym stanowisku, ale ostrzegam – to krzesło nie jest łatwe do zajęcia. Jutro o 8:00 ma się pani stawić w moim biurze, by podpisać umowę.
” I rozłączyła się. Tej nocy prawie nie spałam. Postanowiłam jednak stawić czoła sytuacji. Następnego ranka weszłam do atrium Imperium z zupełnie inną postawą.
Pokazałam e-mail recepcjonistce, która z zaskoczeniem wydała mi kartę dostępu do windy VIP. Na 36. piętrze panowała idealna cisza. Czekał tam Marco.
„Witamy, panno Rossi. Prezes czeka. ”
Weszłam do ogromnego biura z panoramicznymi oknami. Alessandro Moretti siedział za biurkiem, w rozpiętej koszuli.
Podniósł wzrok i powiedział: „Panno Rossi, wczoraj powiedziała pani, że Imperium potrzebuje pani umiejętności analitycznych, i że nasz system HR ma problemy. ”
„Tak” – odpowiedziałam. „I biorę odpowiedzialność za każde słowo. ”
Alessandro uśmiechnął się ledwo zauważalnie.
Wyciągnął z szuflady kartonowe pudełko i postawił je na biurku. „Tu są wszystkie rachunki, raporty i przepływy gotówki projektu kurortu na południu Włoch z ostatnich trzech lat. Projekt przynosi straty, ale raporty, które trafiają na moje biurko, są nienaganne. Nie potrzebuję sekretarki, która robi kawę.
Potrzebuję oczu nieskażonych tym skorumpowanym systemem. Będzie pani moim skalpelem. Ma pani znaleźć krwawienie w tym chaosie. Ma pani tydzień.
”
Spojrzałam na pudło pełne dokumentów. To nie była kara, tylko test. „Ile mam czasu, panie prezesie? ” – zapytałam.
„Tydzień” – odpowiedział sucho. „Jeśli nie znajdzie pani niczego, pańskie wykształcenie i wczorajsza arogancja okażą się tylko fasadą. ”
Wzięłam pudło i wyszłam. Na moim nowym biurku leżała tabliczka: „Sofia Rossi, specjalna asystentka”.
Wojna się rozpoczęła. Przez cały tydzień pracowałam jak szalona. Rebecca często zaglądała na piętro, próbując mnie zastraszyć. Któregoś dnia skomentowała mój strój: „Tak się ubiera asystentka?
Wygląda pani jak kasjerka. ” Nie dałam się sprowokować. Następnego dnia ubrałam się w elegancką jedwabną suknię, która podkreślała moją figurę. Rebecca wpadła we wściekłość, a Alessandro, widząc to, uśmiechnął się pod nosem.
Zagłębiłam się w dokumentach. Początkowo liczby wyglądały idealnie, ale mój instynkt podpowiadał mi, że coś jest nie tak. Zaczęłam porównywać specyfikacje techniczne z faktycznymi fakturami. Okazało się, że ilość stali była zawyżona o połowę, a cement, piasek i żwir również były zawyżone.
Różnica, dziesiątki milionów euro, trafiała na konto firmy „Forniture del Sud”. Sprawdziłam tę firmę – to była zwykła przykrywka, bez magazynów, bez zdolności wykonawczych. Jedyną osobą, która mogła przyznać taki kontrakt, był wiceprezes Riccardo Moretti, wujek Alessandra. W piątek wieczorem zamknęłam ostatni raport.
Następnego ranka weszłam do biura Alessandra i położyłam mu raport na biurku. „Projekt na południu nie ma strat z przyczyn obiektywnych. To lejek z dziurawym dnem, a osobą trzymającą wiertło jest wiceprezes. ”
Alessandro przejrzał dokumenty, skinął głową i powiedział: „Dobra robota.
Ale znalezienie krwawienia to dopiero początek. Czy odważy się pani pójść ze mną, by odciąć tę mackę? ”
Uśmiechnęłam się. „Gra dopiero się zaczęła.
”
Kilka dni później, w czwartek po południu, Rebecca przyniosła mi stos dokumentów. „Proszę to sprawdzić i dać prezesowi do podpisu przed piątą. To umowy na nowe centrum handlowe. Wiceprezes nalega, by podpisać je dziś.
”
Zauważyłam, że wśród dokumentów jest umowa z firmą „Commercio del Vento” na system klimatyzacji. Wartość kontraktu była tuż poniżej progu wymagającego zgody prezesa. W umowie znalazłam ukrytą klauzulę: jeśli Imperium opóźni płatność o 15 dni, firma może jednostronnie zerwać umowę i zażądać odszkodowania w wysokości 60% wartości. Wiedziałam, że grunt, na którym miało powstać centrum, ma problemy prawne, więc opóźnienie jest pewne.
To była pułapka. Zamiast iść do Alessandra z samymi przypuszczeniami, postanowiłam zdobyć dowody. Pojechałam pod wskazany adres „Commercio del Vento”. Padał ulewny deszcz.
Taxi zatrzymało się na błotnistej drodze. Szłam pieszo wśród kałuż, aż dotarłam do rzędu zardzewiałych baraków. Na jednym wisiała wyblakła tabliczka z nazwą firmy. To była kolejna firma-widmo.
Zrobiłam zdjęcia telefonem. Nagle poczułam, że deszcz przestaje padać. Odwróciłam się – nade mną stał Alessandro z czarnym parasolem. „Marco powiedział mi, że wyszła pani z teczką.
Nie mam zwyczaju siedzieć w biurze, gdy moi pracownicy idą do wilczej jamy. ”
Byłam zaskoczona, że za mną jechał. „Znalazłam pułapkę w umowie. Potrzebowałam dowodów.
”
Alessandro spojrzał na baraki, potem na moje zabłocone buty. „Wiedziałem o tej pułapce. Chciałem zobaczyć, jak poradzi sobie dziewczyna, która odważyła się mnie obrazić w windzie. Myślałem, że rzuci mi teczkę w twarz albo ulegnie presji wiceprezesa.
Nie spodziewałem się, że wybierze najbardziej upartą opcję – przyjdzie tu w deszczu, by sprawdzić osobiście. ”
„To nie upór, to moje zasady” – odpowiedziałam. „Analiza nie opiera się tylko na papierze. ”
Alessandro patrzył na mnie przez chwilę.
Potem delikatnie odgarnął mokry kosmyk włosów z mojej twarzy. „Dobrze, moja uparta asystentko. Wsiadaj do samochodu, odwiozę cię do domu. Resztą tej komedii zajmę się ja.
”
Szliśmy razem pod parasolem, a ja poczułam, że w moim sercu pojawiła się rysa, przez którą wchodzi ciepło, którego nie spodziewałam się znaleźć w bezlitosnym świecie biznesu. W poniedziałek rano odbyło się spotkanie zarządu. Riccardo przedstawił umowę z „Commercio del Vento” jako świetną okazję. Alessandro zapytał mnie o opinię.
Wstałam i pokazałam na ekranie ukrytą klauzulę oraz zdjęcia siedziby firmy-widmo. „To partner, któremu wiceprezes ufa. Firma bez magazynów, bez zdolności wykonawczych, czekająca, aż Imperium nie dotrzyma umowy i zapłaci ogromne odszkodowanie. ”
Riccardo zbladł, próbował zrzucić winę na podwładnych.
Alessandro wstał i powiedział twardo: „Ten kontrakt jest zawieszony. Audyt wewnętrzny sprawdzi wszystkie przetargi. Wszyscy zaangażowani zostaną zawieszeni. ”
Po spotkaniu Alessandro podszedł do mnie.
„Przestraszona? ” – zapytał. „Trochę, ale warto było. ” Roześmiał się i podał mi herbatę.
„Dobra robota, Sofia. Dziś naprawdę stałaś się moim najostrzejszym skalpelem. ”
Potem delikatnie zdjął z mojej marynarki suchy listek. „Nie pozwól, by takie drobiazgi psuły twoją doskonałość.
” Serce zabiło mi mocniej. Riccardo został zawieszony, ale jego sojusznicy pozostali. Rebecca uniknęła kary, udając skruchę. Wiedziałam, że to tylko cisza przed burzą.
Trzy dni później odbył się bal dla partnerów. Rebecca poprosiła mnie, bym zaniosła zaproszenie na turniej golfa panu Bianchiemu, dyrektorowi konkurencyjnej firmy. Zrobiłam to, ale gdy się odwracałam, zauważyłam błysk aparatu. Pół godziny później wybuchł skandal.
Członkowie zarządu pokazali Alessandro zdjęcia, na których wręczam Bianchiemu dokument, oraz informację, że z mojego konta skopiowano tajne dane projektu „Zielony Pas”. Rebecca oskarżyła mnie o szpiegostwo. „To nieprawda! To była koperta z zaproszeniem!
” – krzyknęłam. Ale Rebecca zaprzeczyła, a zarząd zażądał mojego zawieszenia. Alessandro patrzył na mnie bez emocji. W końcu powiedział: „Zawieszam pannę Rossi w obowiązkach do czasu wyjaśnienia sprawy.
”
Poczułam się zdradzona. Zdjęłam identyfikator i położyłam go na stole. „Nie potrzebuję ochrony, sama znajdę wyjście. ” Wyszłam z podniesioną głową, ale w środku umierałam.
Przez kolejne dni siedziałam zamknięta w domu dziadka. Trzeciego dnia, podczas ulewy, ktoś zapukał do bramy. To był Alessandro, mokry, bez ochrony. Gdy zobaczył mojego dziadka, zaniemówił.
„Panie Giuseppe? To pan? Ojciec szukał pana latami. ”
Dziadek uśmiechnął się.
„Tak, to ja. Twój ojciec i ja zbudowaliśmy Imperium, ale gdy władza rosła, odszedłem. Chciałem, by Sofia szła własną drogą. ” Potem wyciągnął stary zeszyt.
„Riccardo okradał Imperium już za czasów twojego ojca. Ten rejestr zawiera wszystkie dowody. To twój miecz. ”
Alessandro wziął zeszyt.
Potem wyszedł ze mną na werandę. „Nadal jesteś zła? ” – zapytał. „Jestem rozczarowana.
Myślałam, że jesteśmy drużyną. ”
Alessandro chwycił mnie za ramiona. „Rebecca i Riccardo przygotowali pułapkę. Sfałszowali umowę i przelew trzech milionów na twoje konto.
Gdybym cię wtedy bronił, wezwaliby policję finansową i aresztowano by cię na balu. Musiałem cię zawiesić, by cię chronić, zanim uderzę. ”
Zrozumiałam wszystko. Rozpłakałam się i wtuliłam w niego.
Wiedziałam, że nadchodzi finałowa bitwa. Trzy dni później odbyło się nadzwyczajne zgromadzenie akcjonariuszy. Riccardo oskarżył Alessandra o złą zarządzanie i zażądał wotum nieufności. Wtedy weszłam do sali z prawnikami i agentami Gwardii Finansowej.
„Nie jestem tu jako zawieszona asystentka. Jestem przedstawicielką Giuseppe Rossiego, współzałożyciela i posiadacza 15% akcji. ”
Pokazałam dowody – sieć firm-widm, sfałszowane umowy, przelewy. Alessandro ujawnił nagranie, na którym Rebecca kopiuje dane.
Okazało się, że projekt „Zielony Pas” był tylko przynętą. Rebecca i Riccardo zostali aresztowani. Rebecca krzyczała, że Riccardo obiecał jej małżeństwo z Alessandrem, a teraz ją poświęca. Wzajemnie się oskarżali, aż policja założyła im kajdanki.
Po tym wydarzeniu Imperium oczyściło się. Wróciłam do pracy, ale teraz jako asystentka, a nie tylko wnuczka współzałożyciela. Między mną a Alessandrem narastało uczucie. Pewnego wieczoru, gdy zostałam w biurze, przygotowałam mu kawę.
„Nadal tu jesteś, asystentko Rossi? ” – zapytał. „Tak, przygotowałam nagrodę za przetrwane burze. ”
Alessandro wziął łyk i powiedział: „Czy żałujesz, że dałaś się wciągnąć w tę walkę?
”
„Gdybym żałowała, nie wsiadłabym do twojego samochodu tamtej nocy. Gdybym cię nienawidziła, nie broniłabym cię na zgromadzeniu. Znalazłam tu kogoś, dla kogo warto walczyć. ”
Alessandro wziął mnie za rękę.
„Nikt nigdy więcej nie zrobi ci krzywdy. Będę stał przed tobą w każdej burzy. ”
Miesiąc później złożyłam podanie o przeniesienie do działu inwestycji. Chciałam budować własną karierę, a nie być tylko asystentką.
Alessandro początkowo się sprzeciwiał, ale w końcu podpisał. „Szanuję twoją decyzję. Ale pamiętaj, twoje stanowisko się zmienia, ale twoje miejsce w moim sercu nie. ”
Tego wieczoru, gdy wchodziliśmy do windy, Alessandro zatrzymał ją i powiedział: „Od poniedziałku nie jesteś już moją asystentką.
Więc teraz mówię nie jako prezes, ale jako mężczyzna, który zakochał się w tobie od chwili, gdy nazwałaś mnie starym i łysym. Czy zechcesz być moim najbezpieczniejszym portem? ”
Uśmiechnęłam się. „Pomyliłam się wtedy.
Imperium nie jest pełne pasożytów. Jest tu ktoś, dla kogo warto zostać. ”
Winda ruszyła, a my wyszliśmy razem, trzymając się za ręce, w stronę świateł miasta.


