1. „Tutaj nie ma już dla ciebie miejsca”
„Jeśli nie chcesz iść do domu opieki, spakuj swoje rzeczy i odejdź.”
Mój syn David stał w drzwiach kuchni i patrzył na mnie w sposób, którego nigdy wcześniej u niego nie widziałam.
Miałam sześćdziesiąt dziewięć lat. Jeszcze chwilę wcześniej myłam talerze po niedzielnym obiedzie. Rękawy bluzki miałam podwinięte, a na ścierce obok zlewu suszyły się szklanki po jego teściowej i teściu, którzy właśnie wyszli.

— Dokąd mam odejść? — zapytałam.
David przetarł czoło.
— Mamo, już o tym rozmawialiśmy. Lucie znalazła dwa ładne domy opieki. Jeden niedaleko Brna, mają ogród, rehabilitację, wszystko.
— Nie potrzebuję rehabilitacji.
— Jeszcze nie.
Jego żona Lucie stała oparta o framugę drzwi. Nie mówiła nic.
— A przede wszystkim — kontynuował David — to wspólne mieszkanie po prostu już nie działa.
Rozejrzałam się po kuchni.
Trzy lata wcześniej zapłaciłam za nowy blat kuchenny. Z moich pieniędzy pochodziła również część wkładu na ten cały dom.
— A jeśli nie pójdę do domu opieki?
David w końcu podniósł wzrok.
„To odejdź. Tutaj nie ma już dla ciebie miejsca.”
Lucie spuściła wzrok.
Ja nie płakałam.
Tylko wytarłam ręce, zdjęłam fartuch i powiesiłam go na haczyku.
— Dobrze — powiedziałam.
David wyglądał na zaskoczonego.
Może spodziewał się próśb.
Zamiast tego poszłam na górę, wyciągnęłam stary walizkę i zaczęłam pakować ubrania.
Kiedy godzinę później schodziłam po schodach, w walizce miałam kilka bluzek, lekarstwa, zdjęcia mojego zmarłego męża Karla i małe pudełko z nićmi, którego używałam prawie trzydzieści lat.
Na korytarzu zadzwonił dzwonek.
David otworzył drzwi.
Na zewnątrz nie stała żadna limuzyna.
Tylko stara szara Škoda Superb.

A obok niej Josef, wieloletni przyjaciel mojego męża.
— Marie — powiedział, kiedy mnie zobaczył. — Pokój jest gotowy. Chodź.
David odwrócił się do mnie.
— To ty do niego zadzwoniłaś?
— Tak.
— I co teraz?
Wzięłam walizkę.
— Jeszcze nie wiem.
Potem przeszłam obok niego.
Dopiero na zewnątrz pomyślałam, jak dziwne jest opuszczać dom, na który przeznaczyło się prawie wszystkie swoje oszczędności.


