„Masz tu klucze i nie wracaj” – powiedziałem do Filipa, ale on stał przy furtce z tym kluczem, jakby czekał, że się rozmyślę. Sześć miesięcy temu powiedział, że nie chce mnie znać, a teraz stał w…
Siedziałem w pracowni do późnego wieczora. Do Poznania wracałem autobusem, potem tramwajem na Dębiec. Przez sześć miesięcy nie zamierzałem dzwonić do Filipa. Wcześniej zdarzało się, że brałem go do drobnych napraw, bo sam nie miał głowy do takich rzeczy. Innym razem zawiozłem jego samochód do znajomego mechanika albo dopasowywałem klamkę do drzwi. Tak to między … Read more