Mój mąż wrócił trzy godziny wcześniej. Zobaczył mnie przy kuchence z ośmiomiesięcznym synem na rękach. Jego matka, ojciec i siostra siedzieli kilka metrów dalej przed telewizorem.
Listopadowy deszcz od rana uderzał o szyby naszego mieszkania na obrzeżach Wrocławia. Tego dnia niebo było tak szare, że już po czwartej po południu w kuchni musiałam zapalić światło. Była 17:20. Stałam przy kuchence z Kubą na lewej ręce. Miał osiem miesięcy, ząbkował i od dwóch dni prawie nie spał w ciągu dnia. Płakał mi … Read more