Telefon zawibrował trzeci raz, zanim zdążyłam napić się kawy. Numer nieznany, warszawski kierunkowy. Głos po drugiej stronie był uprzejmy: syndyk masy upadłościowej. Zapytałam, kto jest…
Telefon zawibrował trzeci raz tego poranka, zanim zdążyłam napić się kawy. Numer nieznany, warszawski kierunkowy. Odebrałam przy kuchennym stole, z komórką przy uchu i zimnymi palcami. Głos po drugiej stronie był uprzejmy i rzeczowy. Pan Lewicki, syndyk masy upadłościowej. Mówił o zobowiązaniach hipotecznych zabezpieczonych na nieruchomości przy ulicy Chorzej. Nowy wierzyciel przejął wierzytelność i żąda … Read more