Trzeciego dnia po ślubie mąż jednym kopnięciem przewrócił stół. Sos z zrazów ochlapał mi spodnie, a on stał nade mną purpurowy z wściekłości. „Babę trzeba trzymać krótko. Lejesz raz, a porządnie,…
Trzeciego dnia po naszym ślubie cywilnym mój świeżo upieczony mąż jednym kopnięciem przewrócił stół. Półmiski i talerze z hukiem roztrzaskały się o podłogę. Gęsty sos z wołowych zrazów ochlapał mi nogawki spodni. W ręku trzymałam miseczkę z ryżem, a mój widelec zawisł w powietrzu. – Mówię do ciebie, głucha jesteś. Tomek stał pośrodku pobojowiska. Żyły … Read more