Pracowałam nad obrazem Aiwazowskiego, gdy od dołu rozległ się huk, płacz i trzask walizek. Teściowa wpadła bez pukania: „Przynieś lemoniadę i zanieś bagaże na górę. Już.” Szwagierka uciekła od…
Huk z dołu rozdarł ciszę tak nagle, że Irena drgnęła, niemal upuszczając pędzel. Na sztalugach spoczywał pejzaż morski Aiwazowskiego — praca warta roczną pensję jej męża. Histeryczny płacz, lamenty teściowej i stuk walizek o parkiet splotły się w kakofonię, która nie wróżyła niczego dobrego. Na dole zobaczyła Karolinę, młodszą siostrę męża. Siedziała na podłodze wśród … Read more